Pisanie to nie wyścigi!

with Brak komentarzy

Biegacze w wyścigu na czas

 

Przerażają mnie ostatnio teksty „napisałem książkę w miesiąc”.
To powoli staje się jak jakiś wyścig! Jak żyć?

Tym postem na jednej z grup zapoczątkowano dyskusję o tym, ile czasu powinno zajmować napisanie wartościowej książki. Komentujący nie byli jednogłośni ;)
I nie ma się co dziwić, bo brak jednej odpowiedzi – ilu piszących, tyle możliwości.
Co jednak stoi za takimi historiami sukcesu?
I czy powinnaś się czuć gorsza, bo piszesz wolno?

Pisanie na czas jest sexi

Zacznę od tego, dlaczego w ogóle się tym chwalić.
Według mnie szybkie pisanie sugeruje większy talent.
To tak jak z nauką w szkole – domyślnie Ci, którym idzie łatwiej mają wyższą inteligencję.
Dlatego wstyd przyznać się do siedzenia nad książkami.
Wstyd mówić o tym, jak wiele trudu kosztuje każda strona.
Przyjemniej budować przekonanie, że pisanie jest łatwe.
A właściwie, że NAM przyszło łatwo.

Bo przecież Ty, gdy czytasz słowa zachwytów nad tempem, czujesz, że masz zupełnie inaczej.
Dla Ciebie to walka z blokadami, spadkiem motywacji i pustą kartką.
Ty dobrze wiesz, że to NIE jest łatwe.
I przez to czujesz się gorsza, mniej utalentowana.
Bo może „namaszczeni” pisarze, to właśnie Ci, którym słowa płyną strumieniem?
A Tobie nie płyną.
Więc czy masz prawo się nazywać „pisarką”?

Na bazie tych wątpliwości powstaje aura prestiżu i nieosiągalności.
„Szybki pisarz” wynoszony jest do rangi cudu. To świetnie karmi ego.
A w Tobie rośnie zazdrość o coś, czego nie masz.
Być może nawet zaczynasz wierzyć, że przez to nigdy nie osiągniesz sukcesu.

Ach! Oczywiście w niektórych kręgach to pisanie od 5 rano do 7 przed pracą będzie sexi.
Ważne, by generowało efekt „Wow”!
To pokarm dla ego, które karmi się pochwałami.

Presja pisania na czas tworzy poczucie ograniczonego rynku

Media straszą niskim czytelnictwem, a w księgarniach półki uginają się od nowości.
Wydawnictwa produkują wciąż nowe książki i wiadomo, że nie przeczytasz wszystkich.
Szanse na przebicie wydają się coraz bardziej ograniczone.

Jeśli piszesz szybko, produkujesz więcej tekstu.
Możesz dzięki temu wydawać kolejne książki i zapełniać sobą rynek.
Tworzysz przewagę liczebną ;)
Wiadomo, że wydawnictwa lubią płodnych pisarzy – to nadaje rytm współpracy i ułatwia promocję.
Szybkie pisanie jest również świetną strategią marketingową.
Ma jednak swoje konsekwencje.

Jeśli piszesz wolno, możesz czuć, że nie masz szans.
Że jesteś gorsza niż Ci, którzy tworzą szybko (i z domniemaną łatwością).
A jeśli przez to poczucie niskiej wartości przestaniesz pisać…
…pamiętaj, że w ten sposób dokonujesz autoselekcji.
Nie daj sobie wmówić, że jeśli piszesz wolno, piszesz gorzej.
Piszesz po prostu we własnym rytmie.

A jeśli chodzi o jakość…

Pisanie na czas = słabe pisanie?

Ci, którzy piszą szybko są posądzani o to, że piszą na czas.
Że korzystają z utartych schematów powieści, mają zespół od zbierania informacji, a kosztem jakości treści skracają proces.
Być może.

Wielu z nas myśli, że książka, która powstała w miesiąc nie może być dobra.
Bo przecież po akcjach NaNoWriMo powstają mini gnioty.
Wielu nawet nie jest w stanie ukończyć wyzwania!

Istnieją przykłady tego, że jest to możliwe (jak druga książka Michała Szafrańskiego).
Tylko mało kto myśli o tym, że są one poprzedzone osobną pulą czasu przeznaczoną na zbieranie materiałów lub opierają się na długim doświadczeniu.
I tak, często końcówka jest wyścigiem w czasem.
Inaczej pisze się też poradnik, a inaczej powieść – każde z nich wymaga innej formy i treści.
Poradniki najczęściej nie wymagają kreowania nowego świata.

Z drugiej strony, nawet jeśli piszesz wolno, Twój tekst ma spore szanse nie zostać wielkim dziełem.
Może nawet nie być dobry. Równocześnie Ty „cierpisz” dłużej: przy wolnym pisaniu częste są zastoje; rośnie skłonność do nieustannych poprawek, co może skutkować „przepieszczeniem” tekstu.
Albo możesz popełniać wciąż te same błędy i nie znać narzędzi dobrego pisania.

Nie ma tu zero-jedynkowej odpowiedzi.
Skąd więc bierze się poczucie pędu?

Pisanie to nie wyścigi. Bo każdy ma inny pojazd!

Presja pisania na czas to efekt porównań i uogólnień.
To skutek budowania fałszywego przekonania, że pisanie przychodzi z łatwością.
I wystarczy chcieć.

A przecież każdy z nas ma inne warunki i możliwości tworzenia.
Jeśli jesteś nierozpisana, będzie szło opornie.
Jeśli wzięłaś się za trudny emocjonalnie temat – możesz mieć opory i blokady.
Posiadasz dzieci lub pracę na pełen etat – nie możesz tylko bujać w obłoku twórczości!
I to są realne różnice, które wpływają na to, jak szybko piszesz.

Dlatego, jeśli piszesz wolno – działaj zgodnie ze swoim rytmem.
Nie trać czasu na porównania, użyj głowy by pisać.

Pamiętaj też, że wybitne książki powstawały często ponad 10 lat!
Tołstoj napisał „Wojnę i pokój” w 30 lat, Flanagan tworzył „Ścieżki północy” lat 12.
Czy pomyślałaś choć raz „eee, powinni byli napisać to w rok”? ;)

Napisałaś książkę w miesiąc?

Brawo. Poza chwaleniem się, opisz jak to zrobiłaś.
Co Ci pomogło i jak organizowałaś pracę?
W ten sposób pomagasz innym pisać efektywniej.

A nie tylko karmisz swoje ego.

Niezależnie od tego, jak szybko piszesz, presja czasu Ci nie pomaga.
Buduje blokady, podnosi poziom stresu, skłania do uproszczeń i kompromisów.
A pisanie na czas rzadko jest przyjemne.

A Ty, moja droga, jeśli myślisz, że piszesz za wolno by cokolwiek z tego było…
Zrozum: lepszy jest #slowwriting niż #notwriting.

 

Autor zdjęcia: Braden Collum/unsplash.com

Podziel się :)
Follow Anna Bąk:

Pomagam budować zaufanie. Do siebie. Do twórczości. Do innych. Otulam spokojem i wiedzą. Gilgotam pytaniami. Kocham biblioteki, artykuły biurowe i zapach świeżego chleba :)

Latest posts from