Jak napisać pracę naukową dwa razy szybciej?

with Brak komentarzy

Pamiętam moment, gdy dłubałam w książkach o tańcu i zasypały mnie sterty tekstów z psychologii sportu.
Wszystkie teorie splątały się w wielki naukowy kołtun, a ja nie miałam pojęcia skąd wytrzasnąć początek.
Gdybyś w 2017 roku powiedziała mi, że napiszę doktorat na 350 stron, nie uwierzyłabym.
Wtedy nie miałam gotowego nawet pierwszego rozdziału.

Jeśli masz przed sobą napisanie pracy magisterskiej lub licencjackiej, może pierwszą książkę – pewnie czujesz, że zajmie to wieki. I gwarantuję, że zajmie więcej niż myślisz ;)
W końcu się jednak wydarzy a ja dziś zdradzę Ci jak napisać pracę szybciej!

Przed Tobą 9 elementów, które przyspieszą Twoje pisanie.
Bardzo chciałabym je znać PRZED pisaniem doktoratu, no ale cóż ;)
Dlatego spisuję je dziś dla Ciebie, ale też dla siebie – bo na pewno jeszcze coś napiszę!

1. PISZ zamiast o pisaniu MYŚLEĆ

Morze minut przeciekło mi przez palce z powodu „o matko jedyna, jak mi się nie chce” lub „nie mam pojęcia za co się zabrać” albo „czy to w ogóle ma sens?!”. Gdybym spisała czarne wizje, myśli zwątpienia i narzekania, pewnie miałabym kolejne 400 stron!

Zbyt dużo czasu spędziłam także na „rozkminach” struktury pracy. Kilka razy zmieniałam kolejność podrozdziałów, przeklejałam treści, bo wciąż nie układało się to w całość. O ile w doktoracie odkrywcze ujęcie tematu jest jednym z celów, to jednak u mnie myślenie blokowało działanie.

Aż w końcu, koleżanka z seminarium powiedziała zdanie, które mnie obudziło:
„ROBIĆ A NIE MYŚLEĆ”

Zaufaj mi, pisanie zajmuje mniej czasu niż myślenie o pisaniu ;)
Masz napisać coś konkretnego? Nie narzekaj, nie snuj wizji.
Po prostu to zrób.

Ps. Oczywiście nie chodzi o działanie bez jakiejkolwiek refleksji.
Pisanie trzeba przemyśleć, nadać mu ramy – ja piszę tu o zbytnim przemyśliwaniu, babraniu się w myślach jak w błotku ;)

2. Ogranicz „rozpraszacze”

Pamiętam, że w czasie studiów najlepiej pisało mi się między 1:00 a 6:00 rano.
Tuż przed ostatecznym terminem, gdy już nie było odwrotu, siadałam nocą i walczyłam.
Do 23:00 było kiepsko, wciąż na Facebooku siedział ktoś, z kim mogłam ponarzekać.
Później wszyscy szli spać. I mogłam wreszcie pisać.

Na pewno już słyszałaś, że social media to pożeracze czasu.
Teraz zaczyna się mówić głośno o tym, że pożerają też zasoby twórczości i tworzą presję sukcesu.
Bezrefleksyjne oglądanie feedu jest łatwe i przyjemne, ale nie przybliża nas do realizacji celów.
Oglądanie życia innych oddala nas od tego, co chcemy osiągnąć w swoim.

Poczułam to bardzo wyraźnie podczas sierpniowego eksperymentu „miesiąc bez social media”.
Wprowadzenie „weekendów bez social media” było także przełomem w moim doktoracie.
Niby dwa dni odwyku, a właśnie ta zmiana uratowała mój doktorat.

3. Rób COKOLWIEK jak najczęściej!

Ręka do góry kto doświadczył syndromu „brakującej godziny”! ;)
Gdy termin coraz bliżej, wreszcie siadasz do nauki/pisania i czujesz, jak bardzo wcześniej traciłaś czas.
Jak „wystarczyło zacząć wcześniej o …” i ogarnęłabyś wszystko „gdyby tylko mieć jeszcze dodatkowe”…
Cóż, wiele z nas za późno się zabiera do pracy i źle rozkłada siły.
I jeszcze obiecuje „że już nigdy więcej” i „następnym razem będę mądrzejsza” ;)

Tej pułapki możesz uniknąć dzięki systematycznej pracy. Co przez to rozumiem:
Kluczem jest to, żeby robić jak najmniejsze przerwy w działaniu.
Dzięki temu nie zapominasz, nad czym pracujesz, co oznaczają notatki i skróty oraz jakie miejsca masz sprawdzić lub uzupełnić. Jeśli robisz zbyt długie przerwy, tracisz ciągłość i musisz zaczynać niemal od początku.
Dlatego próbuj ROBIĆ COKOLWIEK w temacie pracy, byle mieć z nią kontakt.
Już podpowiadam, co warto robić:

4. Skup się na esencji

Zgodnie z zasadą Pareto 20% działań przynosi 80% rezultatów.
Odnosi się ona także do pisania pracy naukowej, a właściwie do jej zawartości:
Określ jakie treści są kluczowe dla pracy i o czym musisz napisać.
Wypisz teorie i badania, o których trzeba wspomnieć.
Wpasuj je w plan i … ogranicz fazę researchu.

Nie babraj się w artykułach, tak jak ja , ale czytaj dostępną literaturę celowo.
Określ minimum treści w obszarze, przerób 2-3 artykuły w temacie i idź dalej.
Jeśli masz ich więcej, oznacz je i zostaw „na potem” – jeśli będzie miejsce i czas, dodasz je do pracy.
(Jestem niemal pewna, że jednak o nich zapomnisz i wcale nie będą potrzebne)

5. Rozpisz mini kroczki

Jeśli piszesz pracę naukową po raz pierwszy, ogarnięcie całej procedury wydaje się kosmicznym zadaniem.
Masa koncepcji, badań i podejść, a do tego jeszcze własne badania i coś powinno z tego wyjść ;)
Bardzo pomocny jest plan pracy, ustalony z promotorem, no ale jego realizacja dalej pozostaje wyzwaniem!

Najlepsze rozwiązanie to rozpisanie kolejnych mini kroków.
Nie wszystkich, aż do końca – ale 2-3 do przodu (bo przecież zależnie od nich reszta może się zmienić).
Dzięki temu, jak już siądziesz do pracy, wiesz za co się zabrać.
Wtedy nie myślisz już „CZY chce Ci się pisać” (na pewno nie) ale „CO wybierasz do pisania”.
Mnie bardzo pomogło robienie pod koniec danej sesji pisania dodatkowej notatki co zostawiam do uzupełnienia albo przejrzenia.
Miałam specjalną sekcję „do zrobienia” i mogłam na wyrywki wybierać czym się zajmuję.
Oto zdjęcie rozpiski z dwóch ostatnich dni pracy nad tekstem:

AnnaBakpisze Tabela pisania pracy naukowej doktoratu
Jak widzisz, miałam też sekcję „EFEKT”, w której notowałam, co osiągnęłam danego dnia.
Oczywiście nie miałam takiej rozpiski w czasie całego doktoratu, dopiero pod koniec, gdy naprawdę przysiadłam.
Wtedy miałam czas tylko w weekendy i jak widzisz cisnęłam od rana do nocy z przerwą w środku ;)
Nie zawsze miałam dobre dni, dlatego odkryciem jest dla mnie kolejna metoda:

6. Wykorzystuj zasadę 5-10-15

Zasada 5-10-15 pomaga wszystkim, którzy myślą, że… nie mają czasu.
Pomysł Kasi jest świetny nie tylko dla młodych mam, ale też młodych naukowców czy pisarek.
Wystarczy, że wypiszesz możliwe działania/mini kroki w podziale na 5, 10 lub 15 minut, których potrzeba do ich wykonania. Ze zdumieniem odkryjesz, że „wielkie zadanie” napisania rozdziału można podzielić na mini sekcje:


W 5 minut możesz:

  • Poszukać linku do strony internetowej, którą chcesz zacytować
  • Sprawdzić dokładne cytowanie artykułu naukowego
  • Poprawić literówki w jednym akapicie

W 10 minut możesz:

  • Napisać mail do promotora z opisem statusu prac. Czyli dać znać, że żyjesz ;)
  • Poprawić formatowanie tabeli
  • Dopasować formę cytowań do formalnych wytycznych

W 15 minut możesz:

  • Przeczytać poprzedni podrozdział i spisać elementy do podsumowania
  • Napisać podsumowanie rozdziału
  • Ujednolicić zapis konkretnego terminu lub skrótu w całej pracy
  • Przeczytać abstrakt artykułu naukowego i zdecydować czy będzie przydatny

Taka lista nie tylko ułatwi Ci wybór „CO” pisać, ale pomoże też przetrwać trudne energetycznie dni.
W taki dzień możesz robić same zadania pięciominutowe.
I też będziesz „do przodu” z pisaniem.

7. Oddziel etap pisania od etapu redakcji

Pisanie prac naukowych to ćwiczenie kreatywnej parafrazy ;)
Przynajmniej w psychologii część teoretyczna to głównie przytaczanie już istniejących wyników i przemyśleń.
Zdarza się, że gdy naczytasz się cudzych tekstów i myśli, bardzo trudno scalić je w sensowną (i nową) całość.
Każde zdanie wydaje się koślawe, cytat za długi, a akapit nie łączy się sensownie z kolejnym.

Znam osoby, które dopieszczają napisane zdanie dotąd, aż będzie dobre i dopiero wtedy idą dalej.
Piszą, poprawiają, kasują. Piszą, poprawiają, kasują. Piszą… i cierpią.

Podobnie z cytowaniami – są tacy, którzy od razu muszą wszystko sprawdzić, mieć „gotowy tekst” by ruszyć.
OK, jeśli to działa, ale najczęściej powoduje blokadę.

Dlatego zostaw redakcję na później, traktuj ją jak osobną fazę pracy nad treścią.
Ja zaznaczam niedopracowane miejsca kolorem, więc w pierwszych szkicach mam pełno miejsc zaznaczonych na szaro, żółto czy zielono. Kolorów używam od czasu, gdy oddałam pracę zaliczeniową z cytowaniem „Krawczyński, XXXX” ;)


Dzięki oddzielnej fazie redakcji możesz:

  • ujednolicić cytowania według jednego schematu (i przejść od razu całą pracę)
  • pod koniec zdecydować jaką formę oznaczeń stosujesz (np. „pisarka” czy Pisarka)
  • nadawać numeracje ostatecznej formie pracy, zamiast aktualizować nieustannie istniejącą strukturę
  • mieć wydzielone proste zadania na mini odcinki czasu lub słabsze dni

Aby nie zgubić pomysłów redakcyjnych polecam Ci stworzyć osobny plik lub zakładkę z „zadaniami dla redaktora”.
Jeśli przyjrzysz się mojej sekcji „do zrobienia”, w ostatnie dni pisania wiele z działań miało charakter redakcyjny.
(kolor zielony oznacza, że zostały wykonane) ;)

8. Pamiętaj, że nie piszesz na Nobla

Pewnie nie tylko ja chciałam, żeby moja praca była napisana najlepiej jak umiem.
Czasem ta chęć wykonania „dobrej roboty” blokowała mnie, gdy czułam, że to, co napisałam, jest za słabe.
A bardzo często miałam takie poczucie na przestrzeni tych 350 stron.
(co ciekawe, jak czytałam tekst po czasie byłam zaskoczona wysoką jakością!)

Pomagała mi praca nad oczekiwaniami – przecież nie pisałam na Nobla ;)
Miałam nawet taką frazę „I tak nikt tego nie przeczyta”, która dawała oddech od presji, że jakość pracy wpływa na moją ocenę.
Oczywiście pracę czytała Pani Promotor (i to już było wystarczająco stresujące!) i Recenzenci, ale przecież nie cały świat.
I choć chciałabym by efekty prac naukowych były szeroko promowane, to w tamtej chwili było mi lżej :)

9. Poszukaj własnych sposobów na szybkie pisanie pracy naukowej

W odkryciu powyższych metod pomogły mi dwa ćwiczenia, które opiszę poniżej.
Są uniwersalne, bo opierają się na tym, co jest ważne w Twoim konkretnym przypadku.
Dzięki nim możesz dopasować rozwiązania do siebie.

Bardzo Cię zachęcam do ich wykonania, by odkryć co pomoże Tobie.


ĆWICZENIE 1:
Co byś zrobiła, gdybyś musiała wykonać ten projekt … w miesiąc?

Tim Ferriss, znany z szalonych pomysłów, zadaje to pytanie gdy realizuje trudny projekt, np. pisanie książki.
Zastanawia się, co by mógł zrobić, gdyby musiał wykonać to samo zadanie, ale w trudniejszych okolicznościach:
nie mógł pisać, miał mniej czasu, utracił zasoby, nie miał dostępu do źródeł itd.
Skrajne sytuacje zmuszają do skrajnych rozwiązań i gdy spojrzysz na listę możesz znaleźć działania, które… warto wprowadzić!


Zastanów się co byś zrobiła, gdybyś musiała napisać pracę:

  • w miesiąc?
  • ze złamaną ręką, którą piszesz
  • bez własnego laptopa
  • w sytuacji, gdy możesz pisać tylko przez godzinę dziennie

Jestem pewna, że poza szalonymi pomysłami znajdziesz coś, co Cię zaskoczy!

Pełny opis ćwiczenia znajdziesz w książce „Narzędzia tytanów”, a krótkie wspomnienie w rozmowie Tima z Marie Forleo (minuta: 48:05)


ĆWICZENIE 2:
Jaka jest jedna kluczowa rzecz, ale taka, która zmieni lub ułatwi wszystko inne?

Pytanie o „jedną rzecz” zadaje w wielu kontekstach (głównie biznesowych) Gary Keller (autor książki „Jedna rzecz…”).
Garry zauważył, że zidentyfikowanie kluczowego działania pozwala najszybciej popchnąć cel do przodu.
„Jedna rzecz” to zadanie, którego załatwienie ułatwia dalszą drogę do celu lub likwiduje inne przeszkody.
Co ważne, będzie się ona zmieniać wraz z postępami w pisaniu i oczywiście będzie inna dla każdego autora.

Jak już znajdziesz swoją „jedną rzecz” w pisaniu pracy – zrób ją! :)
(czyli wracamy do punktu 1)

Pamiętaj, że nie musisz wdrażać wszystkich działań.
Spróbuj jednego, może kilku.
Albo wymyśl własne.

I PISZ! ;)

Autor zdjęcia: Thought catalog/unsplash.com

Podziel się :)
Follow Anna Bąk:

Pomagam budować zaufanie. Do siebie. Do twórczości. Do innych. Otulam spokojem i wiedzą. Gilgotam pytaniami. Kocham biblioteki, artykuły biurowe i zapach świeżego chleba :)